Dobrze zrobić swoją mapę marzeń

Dobrze zrobić swoją mapę marzeń

Idea robienia mapy marzeń przyszła do mnie całkiem niedawno. Ponad dwa lata temu spędzając sylwestra w domu (przez chorobę) przyszło mi do głowy, aby taką mapę stworzyć.

Nie przygotowywałam się do tego specjalnie, po prostu poszukałam obrazków, które do mnie przemawiały. Wynik mnie nie zaskoczył, ponieważ zawsze zatrzymuję się przy zdjęciach pięknych miejsc, radosnych ludzi, natury czy pięknych przedmiotów. Natomiast na mapie znalazły się np. łyżwy (zaliczone) i rower, który niestety przez całe wakacje nie doczekał się przeglądu.

Zrobienie mapy uzmysłowiło mi także potrzebę holistycznego dbania o siebie. Wtedy tej potrzebie, wśród natłoku codziennych obowiązków i zadań, nie dawałam dojść do głosu.

Czy warto robić to ćwiczenie? Myślę, że tak. Przeglądając magazyny, zdjęcia i wybierając te, które coś w nas poruszają, w pewien sposób porządkujemy marzenia i dajemy im przestrzeń, by wybrzmiały. Koncentracja na nich powoduje, że stają się możliwe do spełnienia, choćby dlatego, że zostały zobrazowane.

Proces tworzenia mapy marzeń wymaga tego, byśmy stali się konkretni. Wybieramy konkretne aktywności, rzeczy, ludzi, miejsca. Wszystko to, co umyka w codziennym zabieganiu. To, co często jest schowane gdzieś na dnie serca. Wizualizacja w postaci mapy to czysty przekaz do podświadomości, jakie są nasze pragnienia i potrzeby.

Przy drugim podejściu do tego ćwiczenia dowiedziałam się, że mapa marzeń ma swoją systematykę, a każdy obszar ma swoje miejsce. To ułatwia pracę, ponieważ jesteśmy w stanie uwzględnić każdy aspekt naszego życia.

Poza tym, jak każda mapa, powinna ułatwiać poruszanie się, wskazywać drogę do celu. Myślę, że działa tu prosty mechanizm skupiania uwagi. Mamy atrakcyjny cel, więc wyruszamy w drogę, przypominając sobie, dlaczego to robimy i jaka będzie radość, gdy tam dotrzemy.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Dopiero zaczynam przygodę z mapą marzeń. Pierwszą robiłam ponad rok temu, niewiele udało się z niej zrealizować – bo chyba zrobiłam ją trochę na siłę – ale jednak coś. Przede mną kolejna próba wizualizacji pragnień. Teraz wiem trochę więcej o sobie, o idei mapy. Zobaczę dokąd zaprowadzi mnie kolejna mapa.

    1. Jolu, nie wszyscy mają odwagę marzyć, więc pierwszy krok za Tobą:) Dobrze, by podczas tego ćwiczenia dać sobie prawo sięgać daleko i poczuć, że „sky is the limit”. Trzymam kciuki!

Dodaj komentarz

Close Menu