Dobrze, że zdecydowałam się na kurs budowania marki osobistej

Dobrze, że zdecydowałam się na kurs budowania marki osobistej

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że większość swojego życia zawodowego spędziłam pracując na etacie.

Wiele się działo, miałam mniejsze oraz większe sukcesy, ale dusza cały czas bardzo cicho mi podpowiadała, że to nie jest mój świat. Podpowiadała, żeby spróbować bycia na swoim. Przejście z etatu do własnego biznesu okazało się być wyzwaniem, ale też niosło ze sobą niesamowitą energię.

Ponieważ całkowicie zmieniłam branżę, potrzebowałam sposobu na uzasadnienie tej decyzji i odpowiedzenie sobie na pytanie – dlaczego? Takim momentem zwrotnym w budowaniu własnej historii stał się kurs personal brandingu dla przedsiębiorców. Poszłam tam, by poskładać i uporządkować swój biznes oraz moje myślenie o nim. Zawsze gdy opowiadam o tym kursie, mówię, że chciałam m.in. znaleźć odpowiedź na pytanie, jak mówić językiem moich klientów tak, aby jak najlepiej do nich dotrzeć. Wyszłam bogatsza w wiedzę, jak moje talenty oraz osobowość mogą przełożyć się na to, że przyjdą do mnie ci właściwi klienci. To były trudne momenty, bo podczas pracy na kursie konfrontowaliśmy się z emocjami, które na co dzień były w nas głęboko schowane.

Ważnym ćwiczeniem było określenie perspektywy biznesu: dwu-, pięcio- i dziesięcioletniej. Koło życia, plany, liczby, wizja, słabe i mocne strony, to zagadnienia, którym musiałam stawić czoła.

 

Zobaczyłam, że moje podejście do świata i pracy jest bardzo idealistyczne i ile muszę zrobić, by wzmocnić stronę biznesową.

 

To pomogło lepiej poukładać biznes, rozdzielić role, przypisać odpowiedzialność. Z drugiej strony powstały bardzo przydatne rzeczy: tzw. nagłówek marki, „test windy” – czyli ogólnie mówiąc opisałam to, co daje marka oraz wiele innych.

Ważniejsze jednak były pytania, które wówczas pozostały otwarte, o to, co jest moim celem osobistym. Co w moim przypadku jest marką osobistą? Co jest naturalnym talentem, co sprawia mi największą radość?

Od zawsze towarzyszyło mi przekonanie, że sama kieruję swoim życiem i faktycznie, z reguły pomysły, które przychodziły mi do głowy, realizowałam. Dziś wiem, że chyba nie zawsze płynęły one z najgłębszych zakamarków serca, ale że były także podyktowane poczuciem bezpieczeństwa, uwarunkowane tą już legendarną strefą komfortu.

 

Zdałam sobie sprawę z tego, że trzeba poszukiwać, sprawdzać, i to nie tylko hobbystycznie, również w sferze życia zawodowego. Trzeba nauczyć się podejmowania trudnych decyzji, takiego trochę pójścia pod prąd.

 

Trochę przez przypadek, ucząc się komunikacji marki, zaczęłam więcej pisać o sobie. Okazało się, że moje posty są czytane i komentowane, że są ciekawe. Że się je dobrze czyta. To właśnie było bodźcem do przypomnienia sobie, że przecież lubię opowiadać, a pisanie sprawia mi frajdę. Potrzebna była odwaga. Dzisiaj nie umiem powiedzieć, dokąd mnie to działanie zaprowadzi, ale wiem na pewno, że jest zgodne ze mną i daje mi dużo radości.

Pytania cały czas we mnie pracują. Pomagają świadomie wybierać rzeczy, które są dla mnie ważne. Pomagają radośniej przeżywać dzień. Jest dzięki temu więcej zgody i spokoju. Jest też więcej oczekiwania na nowe oraz chęci, by stawić mu czoła. To jest wędrówka, ale dzięki wskazówkom, które dostaję i uczę się rozpoznawać, powoli już wiem, gdzie nie powinnam iść i czego nie powinnam robić. Wiem też, z kim chcę iść, bo dla mnie ważna jest pozytywna energia, którą tworzą dobre relacje.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Kurs budowania marki składa się z 10 kroków😄
    Pierwszy krok robisz w czasie półrocznego kursu a 9 kolejnych przez całe życie .

    1. To prawda! To naprawdę mozolna praca, ale satysfakcja kiedy dostajemy niczym nie zmąconą pewność swojej drogi – bezcenna 🙂

Dodaj komentarz

Close Menu