Dobrze, że spełniłam marzenie o białej kuchni

Dobrze, że spełniłam marzenie o białej kuchni

W swoim dorosłym życiu przeprowadzałam się poważnie, nie licząc mieszkania w akademiku czy kawalerki wynajmowanej na studiach, trzy razy, z częstotliwością mniej więcej raz na 10 lat

Każde wnętrze wyglądało inaczej, choć w każdym zdecydowanie odcisnęłam swój ślad.

Podczas urządzania pierwszego mieszkania, co do wyboru koloru i wystroju wnętrza, zdałam się całkowicie na głos doradców. Wiedziałam, czego na pewno nie chcę – tradycyjnego mieszkania z firanką i paprotką, z podziałem na oddzielną kuchnię i salon. Zakupy robiliśmy w Ikei, która wtedy dawała mi poczucie dobrego wzornictwa. Wybrane meble kuchenne to był rustykalny dąb, który przy białych kafelkach dawał efekt przyjemnego nastroju.

Z biegiem lat mój pogląd na urządzanie wnętrz oczywiście coraz bardziej się precyzował, choć wówczas niewiele było magazynów czy programów TV na ten temat.

Tak na marginesie, kiedy meblowałam swoje pierwsze mieszkanie, nie było ogólnodostępnego Internetu (!).

Oglądając zagraniczne magazyny o wnętrzach, wyrabiałam swój gust i określałam potrzeby. Oczywiście, czas weryfikował też, jaki układ czy urządzenie przestrzeni jest bardziej lub mniej funkcjonalne.

W kolejnym wnętrzu chciałam mieć kuchnię zrobioną na miarę i miałam pierwszy przebłysk, że meble powinny być w niej białe. Nawet zamówiłam projekt, ale niestety nie miałam szczęścia do wykonawców i terminów. Skończyło się więc oczywiście na niezawodnej Ikei. Wybór padł na… bejcowaną brzozę, a efekt kuchni „na miarę” osiągnęliśmy dostawiając parocentymetrową ściankę z płyty z karton gipsu. Skąd ta brzoza? Bo wszystkim się wydawało, że będzie cieplejsza, praktyczniejsza, bardziej domowa.

Nie powiem, ładnie było, wszystko pasowało do koncepcji całości, współgrało kolorystycznie i dobrze mi się tam mieszkało.

Ale… przy kolejnym urządzaniu postanowiłam, nie bacząc na przeszkody – zrobić białą kuchnię! Na wymiar! Tym razem poprosiłam o wycenę czerech różnych stolarzy i w ten sposób znalazł się ten idealny – uczciwy, myślący i słowny, oferujący usługę w rozsądnej cenie. Teraz mam białą, otwartą kuchnię, zrobioną na wymiar, a ktokolwiek na nią nie spogląda, się zachwyca. Ja sama za każdym razem, kiedy siedząc na fotelu, patrzę w stronę kuchni, myślę jaki to przyjemny obrazek, jak mi tu jest dobrze.

Co takiego się zadziało? Przez dwadzieścia lat bez mała dojrzewała we mnie wizja idealnego wnętrza. Dlaczego wcześniej nie postawiłam na swoim? Chyba nie było to wtedy tak bardzo moje, a w związku z tym dopuszczałam zdanie innych osób. Mogę się pokusić o uogólnienie, że tam, gdzie jest wahanie i przestrzeń dla doradców z różnych dziedzin, tam nie do końca ma szansę wybrzmieć nasza prawdziwa potrzeba. Na pewno możemy osiągnąć jedynie to, czego będziemy naprawdę pewni. Mam takie wrażenie, że nasze marzenia potrzebują precyzji. Pewnie jest to kwestia perspektywy i czasu, by się skrystalizowały. Pewnie też doświadczeń i nauki. Dla mnie jest ważne, że w tym przypadku wreszcie mocno wybrzmiały moje potrzeby i jest tego efekt. I jest satysfakcja!

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Czy kuchnia na zdjęciu to Pani kuchnia? Ja dopiero zacznę przygodę z mieszkaniem na własną rękę, a może kiedyś nawet przyjdzie mi urządzić swoje mieszkanie i tam też będzie biała kuchnia.
    Swoją drogą bardzo ciekawy sposób pisania Pani wybrała. Tworzę właśnie bloga z Lidią Jakiełek i dzięki niej trafiłam do Pani. Zainspirowałam się Pani sposobem i tak jak wcześniej intuicja mi podpowiadała będę stawiała sobie wyzwania.
    Powodzenia w tworzeniu i zapraszam w do mnie za jakiś czas do mnie – kiedy już moja strona będzie dokończona.
    Pozdrawiam :))

    1. Serdecznie dziękuję, na pewno będę wpadać 🙂 Ja też posłuchałam swojej intuicji i powoli zmieniam swoją ścieżkę, czyli chyba wracam do korzeni. Po latach pracy w struktuach firmy wracam do tworzenia. Stąd pomysł na własny biznes, rozwój w obszarze mentoringu, czy teraz blog. Przyznam się, że to wyjście z pisaniem na zewnątrz, poza krąg znajomych było dość stresujące. Niemniej jednak, przekazywanie pozytywych emocji i taka miła informacja zwrotna dodają mi skrzydeł.
      Moja kuchnia jest podobna, choć ciut mniejsza 😉

Dodaj komentarz

Close Menu