Dobrze zapytać znajomych, gdzie jadą na wakacje

Dobrze zapytać znajomych, gdzie jadą na wakacje

Można powiedzieć, ze historia pewnej przyjaźni zaczęła się od pytania zadanego mamie koleżanki mojej córki w przelocie w drzwiach szkoły – gdzie jedziecie na wakacje?

Nie byłoby to może nic takiego dziwnego, gdyby nie fakt, że znałyśmy się bardzo pobieżnie. Łączyła nas wspólna szkoła i osiedle. Odpowiedź padła – na Kretę. Spontanicznie zapytałam, czy możemy dołączyć.

Zaznaczyć przy tym powinnam, że nasza znajomość polegała na luźnej wymianie uprzejmości podczas odprowadzania dzieci do szkoły. Czasami jednak czujemy sympatię do pewnych osób, nawet spotykając je po raz pierwszy. Ja dodatkowo pomyślałam, że skoro nasze dzieci chodzą razem do szkoły i razem się bawią po szkole, to  wspólny wyjazd będzie wyśmienitym pomysłem. Znam siebie i wiem, że spontaniczne działania są dla mnie dość naturalne. Nie zastanawiałam się w tamtym momencie, czy to wypada, po prostu pytanie samo się cisnęło się na usta, gdy przyszła taka myśl. Czy to dobrze?

Rzecz się działa kilkanaście lat temu, życie pokazało że było warto, bo narodziła się z tego serdeczna zażyłość.

Po latach, kiedy wspominaliśmy ten moment, dowiedziałam się, że moje pytanie wywołało zaskoczenie i zdziwienie, a nawet konsternację. Była nawet pewna obawa, ponieważ jechała tam jeszcze jedna zaprzyjaźniona rodzina. Na szczęście ja wtedy o tym nie wiedziałam i zadowolona ze swojego pomysłu wykupiłam wyjazd.

W pięknych okolicznościach greckiej wyspy naturalnie weszliśmy w tryb poznawania i zaprzyjaźnienia się. Wiadomo też, że dzieci w podobnym wieku niezwykle ułatwiają znajomości. Poza tym dobrze jest podróżować i smakować inny kraj gromadnie. To tak, jakby mieć kilka perspektyw widzenia świata wokół siebie. A jeśli do tego towarzyszą nam ciekawi, pozytywni i z poczuciem humoru ludzie – czego trzeba więcej?

Słoneczna Kreta była początkiem naszych wspólnych podróży.

Potem przyszła Toskania, Umbria, Hiszpania, Chalkidiki, Stany. Zawsze ciekawie, zawsze wspierająco, radośnie. Nie policzę, ile godzin było przegadanych i ile różnych trosk rozwianych. Raz ratowaliśmy kolegę od ukąszenia pszczoły, raz zepsuł się wynajęty samochód i trzeba było szukać pomocy. Przydały się umiejęności gry w karty, żeby zająć dzieci. Bezcennne było wspólne biesiadowanie. Dzieci nam w międzyczasie dorosły, ale wciąż towarzyszą w podróżach.

Doświadczyłam tego, że kiedy trafi się na właściwych ludzi i jest ta sama chemia, może powstać niesamowita relacja.

 

Myślę też, że patrząc uważnie, na pewno możemy spotkać na swojej drodze właściwe osoby. Warto być otwartym na poznawanie nowych ludzi. Warto mieć w sobie ciekawość i cierpliwość, naprawdę można znaleźć wśród nich prawdziwy diament. Przekonałam się też, że zażyłość wymaga czasu, dawania uwagi i obecności, ale dobra relacja ma wpływ na nasze życie, rozwija i uczy. Może dać radość i sens.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Asiu, mój Promyczku! Dzięki, że mnie wtedy zapytałaś! To pytanie odmieniło po części życie nasze i naszych dzieci. I do dzisiaj jego wspomnienie wywołuje serdeczny uśmiech . Pytaj dalej odważnie , ludzi, siebie,, bo Twoje pytania mają sprawczą moc!

    1. Ja też się ogromnie cieszę, bo to „odważne” pytanie miało nieoceniony wpływ na nasze dalsze losy 🙂 To też pokazuje, że nie warto czasem hamować spontanicznych zachowań, bo decyzje podjęte pod wpływem chwili okazują się potem najlepsze!

Dodaj komentarz

Close Menu