Dobrze wyrobić nawyk wczesnego wstawania

Dobrze wyrobić nawyk wczesnego wstawania

Codzienne wczesne wstawanie z reguły nie jest przyjemne.

Kojarzy się z natarczywym dźwiękiem budzika, niechętnym otwieraniem oczu, pośpieszną kawą, by nie spóźnić się do pracy. Zazwyczaj wieczorne aktywności przeciągają się do późnych godzin, a czas poświęcony na sen jak zwykle jest za krótki.

Nigdy nie należałam do tzw. sów i od kiedy pamiętam, najwięcej sił do pracy i najlepszą sprawność intelektualną mam właśnie rano. Kiedy musiałam np. zdawać egzaminy, wolałam wstać skoro świt, niż uczyć się do późnych godzin nocnych. Zadaniami w pracy, które wymagają większego skupienia, też zwykle wolę zająć się w pierwszej połowie dnia.

Nie zaprzeczę oczywiście, że powolne, bezstresowe poranki, kiedy nie trzeba się nigdzie spieszyć, są bardzo przyjemne. Ważne jest, na co poświęcimy te poranne godziny. Może to być dobrą okazją, aby nadrobić zaległości np. w czytaniu, nauce, czy poświęcić chwilę na trening. Nie bez kozery także szefowie największych firm, ludzie sukcesu wstają skoro świt. Cisza poranka sprzyja pracy koncepcyjnej, a świeży umysł kreuje nowe pomysły.

Poranne, wczesne wstawanie wymaga decyzji, także decyzji, by wcześniej położyć się spać. Wtedy pobudka z samego rana nie jest dla nas karą. Mamy możliwość dostrzec wiele korzyści takiego stanu i skupić się na zmianie porannych nawyków. Mając to na względzie, od paru tygodni motywuję się wyzwaniem Klubu 555 i wstaję o godzinie 5:55, choć spokojnie mogłabym pospać tę jedną godzinę dłużej.

Zbudowanie nawyku wczesnego wstawania nie było dla mnie trudne. Widzę wiele zalet takiego zwyczaju. Śpiąc krócej mam więcej energii, lepiej się czuję i mogę lepiej zaplanować dzień. Mam chwilę na „sam na sam” ze sobą, tzw. „złotą godzinę” na przemyślenia, plany i uporządkowanie dnia. Taka godzina ciszy sprzyja koncentracji.

Rozpoczęcie dnia od skupienia się na celach zwiększa prawdopodobieństwo ich osiągnięcia.

Być może taka jedna godzina dziennie nie robi wrażenia, ale przemnożona przez 365 dni daje już konkretny czas. To 365 godzin w roku tylko dla siebie. Gdyby przeznaczyć je na czytanie książek, spisywanie marzeń, stawianie celów i własny rozwój, jaką piękną osobą można się stać

 

Dodaj komentarz

Close Menu