Dobrze na moment odłożyć smartfona

Dobrze na moment odłożyć smartfona

To już nie tylko opinia, ale fakt, że telefony, czy raczej smartfony, zdominowały nasze życie. Sama się na co z nim nie rozstaję, więc od jakiegoś czasu chodzę z myślą, by korzystanie z telefonu trochę ograniczyć i używać go jedynie w razie konieczności.

Kilka dni temu zrobiłam sobie dzień bez telefonu. Ułatwiłam sobie trochę sprawę, bo wybrałam dzień świąteczny. Przez pierwsze godziny odruchowo chciałam sięgnąć po smartfona i sprawdzić, czy ktoś dzwonił, pisał, co się dzieje na portalach social media i na świecie. Natomiast już pod wieczór mój mózg przyzwyczaił się do jego braku i nawet odczuwałam pewną satysfakcję z wykonanego ćwiczenia.

Zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo w codziennych relacjach sama obecność telefonu rozprasza uwagę. Leżący nieopodal w czasie spotkania, rozmowy, odciąga naszą uwagę od rozmówcy, ale też może sprawiać wrażenie, że ten kontakt nie jest tak bardzo ważny. Rozmawiamy, a jednocześnie mamy w tyle głowy, że gdzieś tam dzieją się bardzo ważne rzeczy, rozgrywa się życie społeczne, ktoś coś pisze, ktoś może zadzwonić.

Nasza uwaga nie skupia się wtedy na tym, co tu i teraz, a nasz rozmówca to czuje.

Rozmowa bez zerkania na telefon jest, mam wrażenie, pełniejsza, bo w pełni poświęcona rozmówcy. Skupiona na drugiej osobie i prawdziwych emocjach. Mam takich znajomych, którzy nie uczestniczą aktywnie w social media i wcale nie sprawiają wrażenia, że przez to czegoś im brakuje.

Mój smartfon towarzyszy mi na co dzień. Mam kilka bardzo użytecznych aplikacji, które na pewno ułatwiają życie. Używam go — oczywiście, jak wszyscy — jako podręcznej pamięci i książki telefonicznej. Nie mam w związku z tym potrzeby zapamiętywania numerów telefonów. Pamiętam sytuację, kiedy wyładowała mi się bateria i nie mogłam skontaktować się z dzieckiem, a sprawa była ważna. Na szczęście, chyba dzięki dość łatwej kombinacji cyfr, pamiętałam numer do swojej siostry. Dalej poszło już gładko.

Dziś, nauczona tym doświadczeniem, znam na pamięć numery telefonów do najbliższych.

Tak samo działa zapisywanie w telefonie spotkań i zadań. Odciążamy tym pamięć, ale w sytuacji krytycznej, bez dostępu do telefonu, możemy mieć kłopot. Ja oczywiście posiłkuję się zapisywaniem terminów w kalendarzu, ale też staram się je zapamiętywać. Wierzę także, że takie ćwiczenie pamięci zapewnia dobrą kondycję umysłową na lata. Są badania, z których wynika, że nasz mózg, kiedy uzależniamy się od technologii, słabiej pracuje. Informacje są bardzo łatwo dostępne, my natomiast trudniej je przetwarzamy.

Pytanie jest o złoty środek. O balans pomiędzy światem realnym i wirtualnym, by naprawdę słuchać i rozumieć siebie i drugiego człowieka. By uczestniczyć w otaczającym nas świecie.

W samej technologii nie ma oczywiście nic złego, problem natomiast zaczyna się, gdy z niej nadmiernie korzystamy. Jak dalece jest to ważne i konieczne, jak bardzo służy kontrolowanej rozrywce, a w jakim stopniu po prostu zapełnia czas, stwarza pozory bezpieczeństwa i nadaje znaczenie. I jak bumerang wraca kwestia świadomości. Świadomości siebie, otoczenia, sensu. Świadomości świata, który daje nam tak wiele możliwości i umiejętność wyboru.

Zdaję sobie sprawę, że w świecie nadmiaru, rezygnacja z części dostępnych możliwości jest trudna. Może się jednak okazać, że dzięki rezygnacji z tego, co nas nie buduje, nasze życie będzie szczęśliwsze.

Dodaj komentarz

Close Menu