Dobrze jest wyjeżdżać na narty

Dobrze jest wyjeżdżać na narty

Zima to naturalny czas na sporty zimowe. Taka forma wypoczynku jest trochę wymuszona przez rok szkolny.

Na pytanie, gdzie jechać na ferie, pojawia się odpowiedź — w góry na narty! To się jednak kończy, kiedy dzieci się usamodzielniają i nie ma już tych dwóch tygodni do aktywnego zagospodarowania. Wtedy pojawia się pokusa, by na przykład wybrać się do ciepłych krajów po trochę Słońca. Mimo wszystko, zimowe wypady na narty mają swój szczególny urok.

Pierwszy raz miałam założyłam narty w okolicach dwudziestki, pamiętam jak dziś wiązania do nich i mechanizm zabezpieczający przed wypięciem — tasiemka zawiązana na bucie. To był czas radości ze zdobywania nowych umiejętności, czas uczenia się od znajomych i czas… utrwalania błędów technicznych.

Poprawnej techniki jazdy na nartach uczyłam się razem z dziećmi. Pierwszego prawdziwego instruktora miałam w czasie wyjazdu na Słowację i pamiętam jego upominania, kiedy wymachiwałam kijkami: „to ne je disco” 🙂.

Łatwo nie było, bo warunki panujące wtedy w górach były bardzo wymagające, stoki oblodzone, muldy i przejmujący wiatr. Nie miałam też w owym czasie dobrych butów narciarskich ani termicznych gadżetów, więc marzłam niemiłosiernie.

Znajomy w pewnym momencie namówił nas na wyjazd do Włoch. Broniłam się trochę z powodu odległości i wizji 16 godzin spędzonych w autokarze. W zasadzie do słowackich wymagań pogodowych już się przyzwyczaiłam, więc nie czułam potrzeby zmiany. Dałam się w końcu namówić i… wpadłam. Szczególnie, gdy zobaczyłam piękną panoramę Dolomitów i oświetlone słońcem stoki i lazurowe niebo. Tak zaczął się ponad dziesięcioletni okres szusowania po cudownych włoskich stokach.

Dzięki tym wyjazdom i nauce w zorganizowanych grupach mogłam podnosić swoje umiejętności. Wymagało to oczywiście sporo samozaparcia, niezłomności i dyscypliny, ale było warto.

W tym roku miał miejsce powrót na słowackie stoki. Po kilkunastu latach wszystko wydaje się inne, trochę mniejsze. Warunki pogodowe są tak samo wymagające, za to moje umiejętności już znacznie wyższe. To pozwala mi docenić wysiłek, jaki przez tyle lat wkładałam w treningi, ale też po prostu przeżywać dobre emocje.

Za co lubię jazdę na nartach? Za możliwość spędzenia dnia na świeżym powietrzu, wysiłek kondycyjny, wyzwania, jakie stawiają stoki. Za bezkres gór, przestrzeń, pęd powietrza, poczucie wolności. Nie zawsze jest łatwo, często muszę pokonywać własne ograniczenia i czasem po prostu „nie chce mi się”. Natomiast po takim pełnym wysiłku dniu odczuwam ogromną satysfakcję i mam poczucie, że wszystko jest możliwe. To taki radosny i potrzebny czas.

Dodaj komentarz

Close Menu